Jest przestrzeń do pozytywnych zaskoczeń – Marek Kaźmierczak, zarządzający subfunduszem VIG / C-QUADRAT Global Growth Trends
Z Markiem Kaźmierczakiem, zarządzającym subfunduszem VIG / C-QUADRAT Global Growth Trends rozmawia Piotr Gajdziński.
Spółki technologiczne dynamicznie rosną właściwie od pandemii. Po drodze były oczywiście wahania i korekty, ale trend jest wyraźnie wzrostowy. Gdzie jest granica tego wzrostu?
Marek Kaźmierczak: Wzrost, który obecnie obserwujemy jest rezultatem powrotu do spółek technologicznych, które ostatnio były w portfelach niedoważone. W ostatnich kwartałach mieliśmy kilka sytuacji wzbudzających wątpliwość, czy wzrosty w tym sektorze mogą być nadal kontynuowane. Dotyczyło to zwłaszcza sztucznej inteligencji w kontekście konkurencji z Chin (co szczególnie mocno dotknęło branżę półprzewodników i software’ową), a wcześniej ceł ogłoszonych przez Donalda Trumpa. W tym czasie wyniki spółek technologicznych były znakomite, wiele wręcz zaskoczyło swoimi wynikami, ale zaufanie inwestorów zostało nadwyrężone. Generalnie jednak branża udowodniła, że jest odporna na zawirowania makro. Historycznie w okresie zamieszania największa odporność na takie sytuacje charakteryzowała sektory konsumencie i związane z ochroną zdrowia, teraz w te buty weszły spółki technologiczne. Dlaczego? Bo mają bardzo dobrą relację wzrostu do wyceny. Natomiast przynajmniej część branż tradycyjnie defensywnych przeżywa dzisiaj problemy, które wynikają z decyzji, bądź spodziewanych decyzji polityków. Tak jest na przykład z szeroko rozumianą ochroną zdrowia, która staje się ofiarą wysokiego zadłużenia państw, w tym również Stanów Zjednoczonych. Ochrona zdrowia jest w istocie największym centrum wydatkowym skarbu państwa, a zadłużenie powoduje, że trzeba szukać możliwości ograniczania wydatków. Inne branże konsumenckie cierpią z powodu zmiany nastrojów – mniej się bawimy, mniej pieniędzy przeznaczamy na alkohol… Tymczasem spółki technologiczne, które ze swojej natury są droższe, są na wyższych wskaźnikach niż cała reszta rynku, mają wzrosty rzędu 20, 30, 40%, podczas gdy reszta rynku potrafi mieć od zera do 10%.
To znacząca różnica.
Marek Kaźmierczak: I dlatego najważniejsze dla nas pytanie dotyczy tego, czy spółka, za akcje której trzeba zapłacić bardzo dużo dowiezie nam odpowiednio wysoki wzrost. Wszystko wskazuje, że tak, prognozy spółek technologicznych są bardzo optymistyczne, a na przykład w Oracle i Palantir Technologies panuje wręcz zachwyt.
Odwróćmy pytanie. Co mogłoby doprowadzić do załamania się kursów spółek technologicznych?
Marek Kaźmierczak: Musiałyby znacząco spaść wyniki. Tego nie widać, nie ma żadnych zwiastunów takiej sytuacji. Nawet jeśli są spółki mające problemy, to one giną w cieniu tych najlepszych, które zdominowały indeksy. To oznacza konieczność selekcji spółek do portfela, ale to przecież nie jest nic nowego. My w VIG / C-QUADRAT Global Growth Trends stawiamy na najlepsze firmy. W funduszu mamy teraz 50-60 spółek i analizujemy, które z nich mają szansę wzrosnąć więcej niż te największe. To się zmienia, bo raz są to spółki półprzewodnikowe, innym razem produkujące maszyny do wytwarzania półprzewodników, a jeszcze później firmy softwerowe. Wyselekcjonowaliśmy sobie mniej więcej czterdzieści subgrup, które stale obserwujemy, śledzimy też, gdzie przesuwają się pieniądze. To daje dobry obraz sytuacji.
Wspomniał Pan na początku, że obecny wzrost spółek technologicznych to powrót z ich niedoważeń w portfelach…
Marek Kaźmierczak: I moim zdaniem jeszcze się on nie zakończył. Oczywiście jakaś korekta bardzo by się przydała, ale nawet jeśli ona nastąpi, to raczej będzie niewielka, bo po rynku krąży zbyt dużo pieniędzy. Są one zgromadzone w funduszach pieniężnych i tylko czekają, aby być zainwestowane. My cały czas widzimy więcej szans niż ryzyk i to mimo tego, że wyceny są powyżej historycznych średnich. Czy więc kursy akcji spółek technologicznych nadal będą rosły? Wszystko zależy od ich wyników, ale mamy przekonanie, że cały czas jest pole do pozytywnych zaskoczeń. Te spółki obecnie zmniejszają zatrudnienie i tym samym rozszerza się dźwignia operacyjna, co oznacza, że rośnie marża tych spółek, czyli generują one jeszcze więcej gotówki. Spójrzmy na dane dotyczące wydatków spółek technologicznych na inwestycje. W 2022 roku giganci, czyli Meta, Microsoft, Amazon, Alphabet, Oracle i Apple wydały na ten cel 100 mld dolarów, a w 2024 roku już 250 mld dolarów. Spodziewamy się, że w tym roku przeznaczą na to 360 mld dolarów. Znaczna część tych pieniędzy została wydana na inwestycje w sztuczną inteligencję. Gdybyśmy nagle, z jakichś powodów przestali w nią wierzyć, przestali w nią inwestować, to te pieniądze pójdą na realne przepływy dla akcjonariuszy, czyli na dywidendy lub buy-back’i. Czyli ewentualne załamanie się wydatków inwestycyjnych spowodowałoby, że te spółki miałyby gigantyczną poduszkę bezpieczeństwa. Patrząc na profil finansowy tych spółek, na to jak świetnie rozwija się ich biznes byłoby grzechem nie mieć ich w swoich portfelach. I jeszcze jedno. Jeśli dzisiaj spojrzeć na gospodarkę jako całość i na ryzyka, z którymi mamy do czynienia, to w znacznie większym stopniu dotyczą one realnej gospodarki niż spółek technologicznych. Najważniejsze to zadłużenie państw oraz konieczność wydawania większych środków na zbrojenia.
Pojawiają się jednak głosy, że zbliżamy się do przesilenia, że może być powtórka ze słynnej bańki internetowej z początku lat dwutysięcznych.
Marek Kaźmierczak: Wtedy, w 1999 roku również było na świecie wiele konfliktów, a Nasdaq robił fenomenalne wzrosty napędzane przez spółki internetowe. Różnica jest taka, że wówczas te spółki w praktyce nie miały realnych zysków, tymczasem dzisiaj spółki technologiczne zarabiają krocie. Sam tylko ChatGPT ma już prognozowane roczne przychody na poziomie 10 mld dolarów (analizując wskaźnik „run rate”). Więc dzisiejsza hossa ma podstawy fundamentalne. Rzecz jasna, niektóre obszary rosną, jak nam się wydaje, zbyt szybko i te wzrosty wydają się nieracjonalne. Mam na myśli na przykład blockchain, komputery kwantowe, drony, bo spółki z tych obszarów dopiero raczkują, a już mamy tam miliardowe wyceny. My takich spółek w portfelu nie mamy, nasza filozofia polega na stawianiu na firmy, które są już rentowne i są w swoich sektorach liderami. W VIG / C-QUADRAT Global Growth Trends skupiamy się tych branżach, w których wynikowe momentum idzie w górę. Staramy się za ten wzrost nie przepłacać, nawet jeśli spółka, w którą inwestujemy jest wyceniana drogo, to musi mieć spektakularny wzrost wyniku. A jeśli ma niską wycenę i nieco niższy wzrost biznesu, to musi mieć perspektywy poprawy wyniku. Przez wiele lat przykładem takiej spółki był w naszym portfelu IBM, który był wyceniany nisko, ale później wystrzelił o kilkadziesiąt procent.
Co z cłami? One są dzisiaj zawieszone, ale mogą wrócić. Czy to spółkom technologicznym nie zaszkodzi?
Marek Kaźmierczak: Cła są nie do utrzymania. Oczywiście część z nich zapewne zostanie, ale zapłacą je przede wszystkim spółki producenckie, to im przyjdzie „zjeść tę żabę”. Na technologie nie będzie to miało wpływu, a jeśli nawet to będzie to wpływ niezauważalny. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, jak rynek zachował się podczas wojny izraelsko-irańskiej. Teoretycznie, gdyby ceny ropy naftowej zaczęły dynamicznie rosnąć i przekroczyły 70 dolarów za baryłkę mogło to negatywnie wpłynąć na giełdę. Ale tak się nie stało. Na parkietach mieliśmy chwilowe „zawieszenie”, po którym był powrót nastrojów, które można właściwie nazwać entuzjastycznymi.
Cały czas rozmawiamy o spółkach amerykańskich. Ale technologia to również spółki europejskie oraz chińskie.
Marek Kaźmierczak: Nie inwestujemy w chińskie spółki, przede wszystkim z powodu corporate governance. Na rynku amerykańskim mamy niewielką dostępność podmiotów chińskich, a poza tym mamy w pamięci, to, że po napaści Rosji na Ukrainę one zostały w praktyce wyzerowane. Gdyby nastąpił konflikt z Chinami, którego wykluczyć dzisiaj przecież nie można, stałoby się z nimi dokładnie to samo.
A europejskie?
Marek Kaźmierczak: Mamy bardzo niewiele europejskich spółek technologicznych, które można zaliczyć do grona czempionów, ale one są wyceniane na poziomie spółek amerykańskich, a czasem nawet wyżej. Tymczasem naszym zdaniem spółki amerykańskie mają lepsze perspektywy.
A propos. Spółki technologiczne w ogromnym stopniu zależą od nauki. W Europie poziom wykształcenia społeczeństwa jest bez wątpienia wyższy niż w Stanach Zjednoczonych. To skąd w takim razie bierze się tak absolutna dominacja Amerykanów w sektorze technologicznym?
Marek Kaźmierczak: Odpowiedź można właściwie sprowadzić do jednego zagadnienia: z lepiej rozwiniętego rynku kapitałowego. W Ameryce jest on znacznie większy i znacznie bogatszy, sprawniejszy, bardziej dynamiczny. Tam po prostu łatwiej pozyskiwać kapitał. W Europie, gdzie także jest wiele świetnych pomysłów, spółki mają trudności z ich wdrażaniem i rozwojem, bo po prostu brakuje im pieniędzy, nie mogą pozyskać finansowania i albo przenoszą się za ocean, albo upadają, a ich pomysły umierają. Jak potężny jest to rynek niech świadczy przykład Mety, właściciela Facebooka, która niedawno na zakup start-upu wydała 15 mld dolarów. Stać ich na to i są pewni, że za 3-5 lat ten zakup zacznie się zwracać. W Europie do takich transakcji nie dochodzi i raczej w dającej się przyszłości nie dojdzie.
Rozmawiał Piotr Gajdziński
FUNDUSZE INWESTYCYJNE W F-TRUST IWEALTH DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
- VIG / C-QUADRAT Global Growth Trends (VIG / C-QUADRAT FIO)
- Inwestowanie pieniędzy w fundusze – 5 najczęstszych błędów
- Jak inwestować w fundusze inwestycyjne?
ZOBACZ MATERIAŁ WIDEO JAK OTWORZYĆ KONTO NA PLATFORMIE FUNDUSZY
NOTA PRAWNA
Wszelkie materiały zawarte w niniejszym opracowaniu stanowią własność F-Trust iWealth S.A. i mają wyłącznie charakter informacyjny oraz reklamowy. W szczególności nie stanowią one oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu cywilnego, zaproszenia do zawarcia transakcji na instrumentach finansowych, bądź rekomendacji inwestycyjnej. Przedmiotowe materiały nie stanowią także porady inwestycyjnej, ani jakiejkolwiek innej formy zalecenia inwestycyjnego dotyczącego danego instrumentu finansowego, a także jakiejkolwiek innej porady, w szczególności prawnej bądź podatkowej. Materiały zamieszczone w niniejszym opracowaniu nie powinny stanowić podstawy jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej. Odwołania w niniejszym opracowaniu do akcji, obligacji i innych instrumentów finansowych bądź grup takich instrumentów, stanowią jedynie odniesienia do szeroko rozumianych rynków i nie stanowią podstaw do jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych. Wszelkie wyniki inwestycyjne przedstawione w ramach niniejszego opracowania w chwili jego publikacji mają charakter historyczny i nie stanowią gwarancji uzyskania podobnych w przyszłości. Informacje zamieszczone w materiale zostały przygotowane na podstawie źródeł własnych. F-Trust iWealth S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne błędy lub braki w niniejszym opracowaniu, ani za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte w związku z tym opracowaniem./p>
TAGI: okiem zarządzającego,