EKSPERT



BEZPŁATNE SZKOLENIA I KONFERNECJE F-TRUST

Prowadzimy szkolenia zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych inwestorów.

Zapisz się

IKE/IKZE

Najbardziej efektywne oszczędzanie na emeryturę,porównaj nasze produkty IKE i IKZE.

Więcej: IKE i IKZE



USŁUGA ZARZĄDZANIA PORTFELEM

Możliwość inwestowania zgodnie ze strategią inwestycyjną uszytą na miarę.

Więcej: Zarządzanie portfelem

CAŁA WIEDZA NA TEMAT FUNDUSZY W JEDNYM MIEJSCU

F-Trust - proces analityczny

Inwestowanie to proces, który wymaga cyklicznej pracy, w F-Trust analizujemy fundusze zaczynając od podejścia makro, a kończąc na doborze funduszy do portfela inwestycyjnego. Każdy etap naszej pracy powtarzamy w stałych terminach – tak aby klienci mogli wspólnie z nami analizować swoje inwestycje.

Etapy procesu:

Pokaż cały proces


PLATFORMA FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH

Platforma funduszy inwestycyjnych

Inwestuj przez internet, poznaj nasze materiały edukacyjne, załóż portfel treningowy, zobacz podgląd autentycznych portfeli


Więcej: Platforma Funduszy


ZAŁÓŻ DARMOWE KONTO
Zajmie Ci to maksymalnie 1 minutę

Klienci F-Trust zainwestowali już
ponad 400 mln zł WIĘCEJ >>>

Nasze usługi są dla Ciebie zawsze
bezpłatne WIĘCEJ >>>

A A A

Jaki jest polski inwestor? Nie nosi melonika

Rozmowa z Beatą Idem, dyrektorem Schroders na Polskę, Czechy i Słowację.

 

W Polsce fundusze z jednostką dywidendową to na razie nowość. Czy Schroders, jedna z największych firm zarządzania aktywami w Europie, dokona przełomu i przekona Polaków, że warto w te fundusze inwestować?

– Mam nadzieję, że tak. Do tego w każdym razie dążymy. Jestem pewna, że polscy inwestorzy chcą mieć w portfelu fundusze przynoszące im regularny zysk. Ponieważ niewielu inwestorów chciałoby się oprzeć takiemu rozwiązaniu, to sądzę, że taki sposób inwestowania czeka w Polsce świetlana przyszłość.

Schroders nie tworzy specjalnych funduszy dla tego typu inwestycji, ale jeśli nasi zarządzający mają w swoich portfelach jakiekolwiek papiery wartościowe dające stałe dochody, to mają dwie drogi rozdysponowania tych pieniędzy do inwestorów. Po pierwsze tradycyjną, za które mogą kupić kolejne aktywa, które powiększą wartość jednostki uczestnictwa. Wówczas mamy do czynienia z jednostką akumulacyjną. Ale jest też druga droga, która polega na wypłaceniu tych dochodów inwestorom, czyli wypłacie dywidendy. Mówiąc krótko – fundusze są takie same, ale droga dystrybucji dywidendy nieco inna. I wielu klientów chce z niej skorzystać.

W jakie aktywa Schroders inwestuje, aby wypłacać dywidendę?

– To zarówno fundusze akcyjne, jak i obligacyjne. Dla nas dywidenda to nie tylko część zysku wypłacana inwestorom przez spółki, ale także kupon z obligacji. Wszystko, co przynosi stały dochód.

Mamy w swojej ofercie fundusze obligacyjne, akcyjne, a także fundusz inwestujący w obie klasy aktywów. Wypłacają one dywidendy o stałym lub zmiennym oprocentowaniu, pochodzące ze stałych przychodów jakie przynoszą papiery wartościowe będące w portfelach naszych strategii. Na pewno ciekawe są nasze strategie dywidend maximiser, stworzone w celu generowania wyższych stałych stóp procentowych, w których dywidenda dla inwestora składa się nie tylko z dywidendy pochodzącej od spółek, ale też ze sprzedaży opcji na część zysków spółek będących w naszym portfelu. Dzięki temu częściowemu ograniczeniu dostępu do przyszłego zysku otrzymujemy kwotę, która jest pewna i daje nam możliwość zaspokojenia płatności dla naszych inwestorów. Dzięki takiej strategii jesteśmy dla nich w stanie generować większą stałą stopę przychodu.

Jak wysoką?

– To zależy od klasy aktywów. Mamy fundusze obligacyjne, które płacą nawet 7% w skali roku, przy czym wypłaty mogą być miesięczne, kwartalne, półroczne lub roczne. Wszystko zależy od jednostki uczestnictwa. Mamy też fundusze akcyjne, których stopa zwrotu od wielu lat wynosi 8%. Przy czym warto pamiętać, że na świecie poziom dywidend to przeciętnie 4%.

Fundusze z jednostką dywidendową to nowość w ofercie Schrodersa?

– Na świecie nie, w Polsce tak. Tego rodzaju fundusze oferujemy klientom na świecie już od wielu lat. W Polsce wprowadziliśmy je w październiku ubiegłego roku dla jednego z naszych dystrybutorów. Teraz znajdą się one również w ofercie spółki F-Trust.

Polski inwestor nie jest specjalnie doświadczony, w każdym razie dużo mniej niż zachodnioeuropejski. Czy ta nowinka przypadnie mu do gustu?

– Ma pan rację, Polacy tak naprawdę dopiero z inwestycjami w fundusze się oswajają. Co gorsza, mają nie tylko krótkie, ale też często złe doświadczenie. Przecież fundusze inwestycyjne na większą skalę zaistniały w Polsce dopiero po roku 2000, a chwilę później wybuchł kryzys i wielu inwestorów poniosło spore straty. Ten rynek odbudowuje się dopiero od dwóch, może trzech lat. I fundusz z jednostką dywidendową to jest ten produkt, który może odbudować zaufanie do funduszy. Pozwala on bowiem, aby inwestorzy poczuli „namacalny” zysk. Poczuli, że fundusz może przynosić stały dochód.

To prawda. Z drugiej jednak strony w funduszu z jednostką akumulacyjną szansa na dochód w dłuższym horyzoncie czasowym będzie z reguły większa.

– Z reguły tak. Ale jeśli przyjdzie spadek, co nie jest przecież wykluczone, a znając cykle gospodarki wolnorynkowej można założyć, że niemal pewne, to posiadacz funduszu z jednostką dywidendową zrealizuje zysk wcześniej przez jego spadek dotnie niższej wartości inwestycji W wypadku tradycyjnej, czyli akumulacyjnej jednostki funduszu patrząc w ten sposób można byłoby powiedzieć, że ryzyko może być większe.

Do jakich klientów kierowany jest ten produkt?

– Właściwie do wszystkich. Wszystkich tych, którzy wierzą, że dywersyfikacja jest bardzo ważnym elementem każdej strategii inwestycyjnej, Jest, a przynajmniej powinna być, biblią każdego inwestora. Moim zdaniem warto, aby każdy kto inwestuje pieniądze bardzo poważnie rozważył tę propozycję. Warto mieć w swoim portfelu fundusze inwestycyjne nie tylko w formie jednostki akumulacyjnej, ale także takiej, która jest nam w stanie przynosić systematyczny dochód. Jest to szczególnie ważne przy panujących obecnie na świecie niskich stopach procentowych.

Schroders jest jedną z największych firm zarządzania aktywami w Europie. Ale w Polsce jesteście obecni dopiero od pięciu lat.

– Niezupełnie, bo sprzedaż naszych funduszy rozpoczęliśmy w 2007 roku towarzystwom Ubezpieczeniowym, ale tak naprawdę rynek polskim znany był nam już wcześniej. W latach dziewięćdziesiątych mieliśmy tutaj bankowość inwestycyjną, którą w 2000 roku sprzedaliśmy Citi Group. Później, przez siedem lat, rzeczywiście byliśmy nieobecni na polskim rynku. Ale faktem, że w otwartej architekturze nasz fundusze pojawiły sie dopiero w 2008 roku. Schroders jest graczem długoterminowym. Jesteśmy firmą brytyjską nie tylko jeśli chodzi o kraj pochodzenia i siedzibę centrali, ale brytyjską także z charakteru…

Brytyjską aż do bólu? Z melonikami, rolls-royce’ami, „Boże chroń królową” i patrzeniem z góry na tych „zza kanału”?

– Nie, bez przesady. Ale konserwatywną. To jedna z naszych największych zalet. Konserwatyzm pomaga nam w trudnych czasach. Dość powiedzieć, że w momencie upadku Lehman Brothers nie mieliśmy żadnego zaangażowania w aktywa związane z tą firmą. Dzisiaj zarządzamy z górą 415 mld dolarów, działamy w 27 krajach w Europie, w obu Amerykach, Azji oraz na Bliskim Wschodzie. Ale jesteśmy mniejszym graczem niż rekiny tego biznesu, co uważam za nasz istotny atut. Dzięki temu na przykład nie jesteśmy zmuszeni kupować indeksów, co dla klientów jest zawsze ryzykowne. Możemy się też zainteresować mniejszym emitentem i uczestniczyć w jego wzroście.

Nasza strategia polega na tym, że otwieramy nasze biura tam, gdzie chcemy inwestować aktywa. Zdarza się, że kupujemy też, rzecz jasna, aktywa w Polsce, bo także i na tym rynku zdarzają się okazje inwestycyjne, ale w chwili obecnej nie zarządzamy żadnym funduszem związanym tylko i wyłącznie z polskim rynkiem. Ale mamy Polskę na oku, bardzo uważnie przyglądamy się temu rynkowi.

W swoim pytaniu sugerował pan, że pojawiliśmy się w Polsce późno. Być może, ale nasze długoterminowe podejście do inwestycji podpowiada nam, aby przed wejściem na dany rynek dokładnie rozważyć taką decyzję, aby, jak to niestety zdarzyło się w przypadku kilku zagranicznych towarzystw inwestycyjnych, nie musieć się z tego rynku emigrować

Co wynika z tego, że – jak Pani mówi – „macie Polskę na oku”?

– To ciekawy i duży rynek. Z punktu widzenia firmy zarządzania aktywami wielkość rynku ma ogromne znaczenie. W naszej ocenie, dzisiejszej Polsce bliżej już do rynku rozwiniętego niż do krajów rozwijających się. Uwierzyliśmy, że można na tym rynku zbudować coś, co daje wartość naszej firmie, ale przede wszystkim naszym klientom. Dlatego budujemy swoją pozycję. Powoli, ale konsekwentnie.

Jaki jest polski klient? Czy różni się od brytyjskiego?

– Nie chodzi w meloniku! A poważnie – początkowo wydawało mi się, że polski klient jest diametralnie różny od tego z rozwiniętego już rynku. Potem, gdy lepiej poznałam tutejszy rynek zrozumiałam, że niezupełnie tak jest. Bez względu na kraj, większość inwestorów kupuje na górce i umarza w dołku. Natomiast Polak kupujący fundusze inwestycyjne ma mniejsze doświadczenie. Zagraniczni inwestorzy mają do czynienia z rynkiem kapitałowym od dziesięcioleci, mają większą świadomość szans i zagrożeń, jakie niesie za sobą inwestowanie. Z mlekiem matki wyssali świadomość, że po każdej hossie przychodzi bessa, a później na powrót indeksy wystrzeliwują w górę. W Polsce nadal jest z tym problem. Polski inwestor rozlicza pojedynczo każdą swoją inwestycję, zagraniczny natomiast rozlicza portfel swoich inwestycji. Polacy mają też problem z dywersyfikacją. Niedawno jeden z inwestorów tłumaczył mi, że zdywersyfikował swoje inwestycje w ten sposób, że wprawdzie wszystkie pieniądze ma w akcjach, ale za to w różnych firmach zarządzających. Pewnie, to jest jakiś sposób, ale nie nazwałabym tego dywersyfikacją.

To co na pewno różni polskiego inwestora od jego odpowiednika ze Stanów Zjednoczonych bądź Europy Zachodniej, to horyzont czasowy inwestycji. Polska miała bardzo burzliwą historię i chyba nie bardzo wierzymy, że coś może trwać trzydzieści i więcej lat.

Rozmawiał Piotr Gajdziński

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

TAGI: okiem zarządzającego,