EKSPERT



BEZPŁATNE SZKOLENIA I KONFERENCJE F-TRUST

Prowadzimy szkolenia zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych inwestorów.

Zapisz się

IKE/IKZE

Najbardziej efektywne oszczędzanie na emeryturę,porównaj nasze produkty IKE i IKZE.

Więcej: IKE i IKZE



USŁUGA ZARZĄDZANIA PORTFELEM

Możliwość inwestowania zgodnie ze strategią inwestycyjną uszytą na miarę.

Więcej: Zarządzanie portfelem

CAŁA WIEDZA NA TEMAT FUNDUSZY W JEDNYM MIEJSCU

F-Trust - proces analityczny

Inwestowanie to proces, który wymaga cyklicznej pracy, w F-Trust analizujemy fundusze zaczynając od podejścia makro, a kończąc na doborze funduszy do portfela inwestycyjnego. Każdy etap naszej pracy powtarzamy w stałych terminach – tak aby klienci mogli wspólnie z nami analizować swoje inwestycje.

Etapy procesu:

Pokaż cały proces


PLATFORMA FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH

Platforma funduszy inwestycyjnych

Inwestuj przez internet, poznaj nasze materiały edukacyjne, załóż portfel treningowy, zobacz podgląd autentycznych portfeli


Więcej: Platforma Funduszy


ZAŁÓŻ DARMOWE KONTO
Zajmie Ci to maksymalnie 1 minutę

Klienci F-Trust zainwestowali już
ponad 500 mln zł WIĘCEJ >>>

Nasze usługi są dla Ciebie zawsze
bezpłatne WIĘCEJ >>>

A A A

Upychanie na górce

Tekst Krzysztofa Jeske, prezesa F-Trust, pod tytułem „Strzelanie w kolano” opublikowany 29 kwietnia br. w „Gazecie Giełdy Parkiet”, stał się detonatorem dyskusji na temat doradztwa finansowego, która przetacza się obecnie przez media. W dniu 24 maja 2014 roku na portalu gazeta.pl ukazał się interesujący wywiad z doradcą bankowym, w którym anonimowy pracownik banku ujawnia, jak naprawdę wygląda system sprzedaży funduszy inwestycyjnych przez wielkie instytucje finansowe. Z kolei „Puls Biznesu” z 29 maja br. pisze o pomysłach przedstawionych przez prezesa Idea Banku na „ucywilizowanie” doradztwa.

Wywiad w gazeta.pl w pełni potwierdza tezy przedstawione przez Krzysztofa Jeske. Rozmówca redaktora Wojciecha Matusiaka pracował w trzech bankach, jego obserwacje dotyczą więc nie tylko jednej instytucji finansowej, ale są charakterystyczne dla sposobu działania jeśli nie całej, to przynajmniej części branży bankowej w Polsce. „W bankach i doradztwie finansowym zatrudnieni są sprzedawcy, którzy za to, że coś wcisną klientom, otrzymują duże prowizje i premie. Mają plan sprzedażowy, który muszą zrealizować” – tłumaczy doradca finansowy jednego z banków. – Pracowałem w trzech bankach. W kontaktach z większością zalecam szczególną ostrożność, zwłaszcza kiedy twierdzą, że doradzą w inwestycjach i pomnożą nasze pieniądze. Gdyby doradcy umieli inwestować, żyliby z inwestowania własnych pieniędzy, a żyją z pieniędzy klientów. Oczywiście są dobrzy i uczciwi ludzie, którzy są doradcami czy opiekunami klientów, bo nie mają innego wyjścia, ale jest ich mało”.

Jego zdaniem, zatrudnieni w bankach doradcy finansowi „czasami świadomie wprowadzają w błąd, stosują niedomówienia i zatajają informacje. Oszukują, aby mieć wynik. Dodają klientom płatne usługi bez informowania ich. Jest wiele sposobów. Na przykład mówienie, że nie ma opłaty likwidacyjnej i można się wycofać z inwestycji bez kosztów. Często na samych pracownikach wywierana jest presja, aby zakładali sobie konta czy brali małe kredyty. Jak nie ma sprzedaży, to są zwalniani. Taki pracownik zarobi tyle, ile sprzeda. Nie ma podstawowej pensji albo małą podstawę”.

Pracownik banku tłumaczył też dziennikarzowi gazeta.pl, że „w 2007 roku, tuż przed krachem na giełdzie, bardzo popularne było sprzedawanie funduszy akcyjnych. Jest to jeden bardziej jaskrawych przykładów. Przedstawiciel jednego funduszu określił tę sytuację z nieśmiałym uśmiechem jako upychanie masy na górce. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Ludzie są mamieni za pomocą różnych wehikułów inwestycyjnych. W 2006-2007 roku przypadkowa osoba z ulicy stawała się doradcą finansowym w dwa dni. Wystarczyło znaleźć klienta i nawinąć makaron na uszy, to określenie jest popularne w środowisku”.

Z kolei Jarosław Augustyniak, prezes Idea Banku opowiedział się w „Pulsie Biznesu” za licencjonowaniem doradców finansowych, twierdząc, że w najbardziej znanych firmach na tym rynku „doradzać może właściwie każdy. Wystarczy, że przejdzie przeszkolenie i wykaże się znajomością oferowanych produktów. Na doradców z prawdziwego zdarzenia mogą liczyć tylko zamożni klienci”

I ostateczna konkluzja rozmówcy redaktora Wojciecha Matusiaka: „Umowy, konstrukcje produktów, reklamy i wyszkoleni sprzedawcy robią wszystko, aby wprowadzić klienta w błąd i zmanipulować go”.

Piotr Gajdziński, źródło: www.gazeta.pl