EKSPERT



BEZPŁATNE SZKOLENIA I KONFERNECJE F-TRUST

Prowadzimy szkolenia zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych inwestorów.

Zapisz się

IKE/IKZE

Najbardziej efektywne oszczędzanie na emeryturę,porównaj nasze produkty IKE i IKZE.

Więcej: IKE i IKZE



USŁUGA ZARZĄDZANIA PORTFELEM

Możliwość inwestowania zgodnie ze strategią inwestycyjną uszytą na miarę.

Więcej: Zarządzanie portfelem

CAŁA WIEDZA NA TEMAT FUNDUSZY W JEDNYM MIEJSCU

F-Trust - proces analityczny

Inwestowanie to proces, który wymaga cyklicznej pracy, w F-Trust analizujemy fundusze zaczynając od podejścia makro, a kończąc na doborze funduszy do portfela inwestycyjnego. Każdy etap naszej pracy powtarzamy w stałych terminach – tak aby klienci mogli wspólnie z nami analizować swoje inwestycje.

Etapy procesu:

Pokaż cały proces


PLATFORMA FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH

Platforma funduszy inwestycyjnych

Inwestuj przez internet, poznaj nasze materiały edukacyjne, załóż portfel treningowy, zobacz podgląd autentycznych portfeli


Więcej: Platforma Funduszy


ZAŁÓŻ DARMOWE KONTO
Zajmie Ci to maksymalnie 1 minutę

Klienci F-Trust zainwestowali już
ponad 400 mln zł WIĘCEJ >>>

Nasze usługi są dla Ciebie zawsze
bezpłatne WIĘCEJ >>>

Nowa Turcja

W tym roku Turcja znowu stała się ulubieńcem polskich inwestorów. Tylko w lipcu 2014 roku, jak wynika z zestawienia Analiz Online, fundusze akcji tureckich przyniosły stopę zwrotu w wysokości 4,9%.

Teraz inwestorzy zadają sobie pytanie, czy zwycięstwo w wyborach prezydenckich Recepa Tayyipa Erdogana, dotychczasowego premiera uważanego za ojca tureckiego sukcesu gospodarczego, jest zapowiedzią kontynuowania tegorocznej dobrej koniunktury na tym rynku.

Erdogan został wybrany prezydentem już w pierwszej turze wyborów, bijąc na głowę konkurentów. Dla inwestorów to bardzo dobra wiadomość. Jego marsz po władzę rozpoczął się w 1994 roku. Dziś Recep Erdogan staje na najwyższym podium, choć i ono nie wyznacza granicy jego ambicji. Turcję czeka wielka przemiana, a jej oś zamyka się między oddaniem politycznej władzy w ręce nowego urzędu prezydenta republiki oraz przyśpieszeniu reform ekonomicznych, które mają z Turcji uczynić jedną z dziesięciu największych gospodarek świata.

Prezydent elekt zapowiedział, że te cele mają zostać osiągnięte do roku 2023, czyli do momentu, w którym Turcy będą obchodzić setną rocznicę ustanowienia republiki przez Kemalę Ataturka. Ta niezwykła rocznica będzie jednak daleko od ideałów współczesnych kemalistów, bo Erdogan jeszcze nie zakończył kumulacji władzy w swoich rękach. Można uznać, że właściwie dopiero ten proces rozpoczął.

Turcja Ataturka odchodzi w zapomnienie. Świecka republika rządzona w sposób demokratyczny, okazała się dla Erdogana za mała. Jego planem jest jak największa koncentracja władzy w rękach nowego urzędu prezydenckiego – o wiele silniejszego niż poprzednio, ironicznie nawiązującego do autorytarnej pozycji samego „Ojca Turków”. Ale to nie wszystko…

Wśród najważniejszych celów „Nowej Turcji” jest wiele postulatów ekonomicznych, które prezydent-elekt zapowiedział na najbliższe lata. Są to rzeczy, które AKP i rządzące przed nią partie próbowały osiągnąć, ale nie zawsze to się udawało. Najważniejszym powodem reformistycznych porażek był brak odpowiedniego autorytetu urzędujących premierów. Erdogan nie ma tego problemu.

Turcja liczy 77 milionów mieszkańców, z czego ponad połowa ma poniżej 30 lat. Jej produkt krajowy brutto wynosi 832 mld dolarów i dzisiaj kraj ten jest uważany za siedemnastą gospodarką świata. Jest to państwo, w którym wciąż inwestuje się w infrastrukturę, a zagraniczny kapitał znalazł tu świetne warunki do rozwoju i pomnażania zainwestowanych środków.

Co w tym, dość dobrze funkcjonującym mechaniźmie, chce zmienić nowy prezydent? Przede wszystkim prognozę na lata 2015-2019, w której wzrost gospodarczy miał zwolnić do 3,9% (choć wcześniej wynosił nawet 8%). Przedmiotem szczególnej troski nowego prezydenta jest stosunkowo niska konkurencyjność tureckich firm, co może doprowadzić do spowolnienia „złotej ery eksportu”, jak mówi się o jedenastu latach rządów Erdogana jako premiera.

Erdogan zapowiedział serię reform, które ułatwią życie przedsiębiorcom, co w dalszej perspektywie ma doprowadzić do eksportu wartości niematerialnych. Od teraz Ankara chce się szczycić wysokiej jakości dobrami eksportowanymi na cały świat. Przed krajem stoi wielkie wyzwanie, bo AKP uważa, że nadszedł czas, by ze Stambułu do Europy popłynęły towary luksusowe – jedne z niewielu, na które popyt na świecie wciąż wzrasta, niezależnie od kryzysu. Możliwa jest również reforma rynku pracy, czyli obniżenie podatku, który pozwoli większej ilości Turków wyjść z czarnego rynku i wrócić na orbitę prawa i świadczeń socjalnych oraz podatków.

Ponadto Erdogan zapowiedział utrzymanie obecnego, pozytywnego z punktu widzenia zagranicznych inwestorów kursu, który pozwala mieć nadzieję na dalszy wzrost zysków. Kontynuuacja projektów infrastrukturalnych wydaje się być priorytetem prezydenta elekta, a ponadto Turcja ma skupić się również na edukacji, rozwoju małej przedsiębiorczości i innowacyjności.

Jednym z podstawowych zagrożeń dla Turcji jest, przynajmniej według zachodnich ekspertów, wzrastający autorytaryzm i bojowa postawa samego prezydenta. Przeczesując Internet natknąłem się na wiele analiz sugerujących, że kraj mogą czekać sankcję z uwgai na obrany przez prezydenta elekta kurs na „Nową Turcję”, która przecież ma być państwem nieodpowiadającym standardom demokracji liberalnej. Nic bardziej mylnego. Turcji nie czekają żadne sankcje, a już na pewno nie gospodarcze. Od kiedy na wschodzie Europy trwa wojna, Moskwa pręży muskuły, a Zachód szykuje pakiet kolejnych sankcji dla Rosji, Turcja okazała się najlepszym krajem, w którym warto inwestować. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej niż sugerują analizy – Erdogan nie jest zagrożeniem dla tureckiej gospodarki, on jest jej największą szansą na rozwój i gwarantem jej stabilności. To w końcu on ustabilizował sytuację wewnętrzną, a kraj pnie się do góry we wszelkim wskaźnikach i dzisiaj należy do ulubieńców inwestorów.

Zwycięstwo Erdogana to doskonały sygnał dla gospodarki Turcji i wszystkich, którzy zainwestowali w nią pieniądze. Były premier nie musi umacniać swojej pozycji politycznej, podlizywać się elektoratowi, robić populistycznych reform, żeby zdobyć głosy. Wręcz przeciwnie, prezydent elekt zwyciężył na fali wielu obietnic, ale najgłośniej zabrzmiała zapowiedź reform, które mają uczynić z Turcji jedną z dziesięciu gospodarek świata.

Czas pokaże, czy ten plan się powiedzie, ale na razie wiatry Turcji sprzyjają.

Jakub Gajdziński
Stambuł

Tekst wyraża wyłącznie opinie autora.