EKSPERT



BEZPŁATNE SZKOLENIA I KONFERENCJE F-TRUST

Prowadzimy szkolenia zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych inwestorów.

Zapisz się

IKE/IKZE

Najbardziej efektywne oszczędzanie na emeryturę,porównaj nasze produkty IKE i IKZE.

Więcej: IKE i IKZE



USŁUGA ZARZĄDZANIA PORTFELEM

Możliwość inwestowania zgodnie ze strategią inwestycyjną uszytą na miarę.

Więcej: Zarządzanie portfelem

CAŁA WIEDZA NA TEMAT FUNDUSZY W JEDNYM MIEJSCU

F-Trust - proces analityczny

Inwestowanie to proces, który wymaga cyklicznej pracy, w F-Trust analizujemy fundusze zaczynając od podejścia makro, a kończąc na doborze funduszy do portfela inwestycyjnego. Każdy etap naszej pracy powtarzamy w stałych terminach – tak aby klienci mogli wspólnie z nami analizować swoje inwestycje.

Etapy procesu:

Pokaż cały proces


PLATFORMA FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH

Platforma funduszy inwestycyjnych

Inwestuj przez internet, poznaj nasze materiały edukacyjne, załóż portfel treningowy, zobacz podgląd autentycznych portfeli


Więcej: Platforma Funduszy


ZAŁÓŻ DARMOWE KONTO
Zajmie Ci to maksymalnie 1 minutę

Klienci F-Trust zainwestowali już
ponad 500 mln zł WIĘCEJ >>>

Nasze usługi są dla Ciebie zawsze
bezpłatne WIĘCEJ >>>

Japoński gambit

Lata osiemdziesiąte przyniosły Japonii boom, który uczynił z niej jedną z najpotężniejszych gospodarek na świecie. Później było tylko gorzej. Ponad dwie dekady problemów gospodarczych doprowadziły do tego, że dług Japonii jest najwyższy na świecie. Przez blisko trzydzieści lat kraj czekał na swojego wybawcę. Czy okaże się nim premier Shinzo Abe i jego niespotykany w skali świata plan naprawy gospodarczej?

Ostatni samuraj. To określenie pojawia się tutaj nie bez powodu. Japończycy są zmęczeni sytuacją w swoim kraju. Rosnące bezrobocie, nikły wzrost gospodarczy, problemy związane z eksportem i wciąż świeża pamięć katastrofy reaktora w Fukushimie i samego tsunami sprawiają, że Japończycy potrzebują rycerza na białym koniu, kogoś kto wyznaczy kierunek zmian i sprawnie przeprowadzi kraj przez czekające go reformy. Gdy w 2007 roku Shinzo Abe oddawał urząd premiera wydawało się, że jego kariera polityczna właśnie się kończy. Jednak podobnie jak Recep Erdogan w Turcji, Shinzo Abe postanowił wrócić do najwyższej politycznej ligi Japonii i zrobił to w wielkim stylu.

Właśnie pod jego kierownictwem opracowano plan, który spotkał się z zaskoczeniem komentatorów na całym świecie. „Eksperyment Abe” lub „Abenomics” (odwołanie do słynnego „Reaganonomics”) to więcej niż spojrzenie strachowi prosto w oczy. To zachowanie zdesperowanego drapieżnika, który postanowił się bronić – atakując.

Trudno jednoznacznie określić, czym jest plan Abe. Nawet Paul Krugman, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii twierdzi, że „plan Shinzo Abe to zupełnie nowa jakość myślenia o gospodarce i jej problemach”.

Zamknięta do tej pory Japonia ma się otworzyć na zagranicznie rynki. By pobudzić eksport japońskich towarów, Abe zdecydował się dołączyć do projektu realizowanego przez Stany Zjednoczone oraz dziesięć innych krajów z Azji i obu Ameryk. Stefa wolnego handlu, podobna do tej obowiązującej w pierwszych dekadach istnienia Unii Europejskiej, ma doprowadzić do zwiększenia zatrudnienia oraz zysków japońskich przedsiębiorstw.

Jednocześnie Abe zamierza wydać, w iście keynesowskim stylu, ponad 20 miliardów dolarów, na inwestycje wewnętrzne, z czego połowa ma dotyczyć infrastruktury – odpornych na wstrząsy dróg i mostów. Druga połowa ma wesprzeć dynamikę wewnętrzną i skupić się głównie na małych oraz średnich przedsiębiorstwach. Plan jest ambitny, bo według rządowych ekspertów w ciągu dwóch lat zatrudnienie ma znaleźć 600 tysięcy ludzi! To jeden z najbardziej ambitnych planów dotyczących zatrudnienia od czasów Roosvelta. Jednocześnie Japonia zamierza zderegulować, zgodnie z doktryną neoliberalną spod znaku Miltona Friedmana, rynek usług emerytalnych, socjalnych oraz zdrowotnych.

Wszystkie te reformy mają swoich zwolenników oraz przeciwników. Rolnicy protestują przeciwko otwarciu japońskiego rynku, bo obawiają się taniej żywności ze Stanów Zjednoczonych. Lewicowy wyborcy nie chcą neoliberalnych zmian, ponieważ obawiają się, że ubożsi Japończycy nie udźwigną finansowego ciężaru świadczeń zdrowotnych i zarzucają Abe, że państwo wycofuje się ze swoich obowiązków.

Jednak wbrew pozorom plan Abe jest oceniany bardzo pozytywnie. Wspomniany wcześniej noblista Krugman widzi w nim nawet nadzieję dla zadłużonych państw OECD. Przedstawione powyżej reformy mają doprowadzić do wzrostu konsumpcji, a co za tym idzie zatrudnienia i płynących z nich do budżetu państwa podatków. Dodatkowo Japonia częściowo wycofa się z opodatkowania inwestorów oraz zagranicznych korporacji.

Abe chce również podwyższyć japoński odpowiednik VAT-u, z 5 do 8%, a w 2015 roku aż do 10%. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obawia się, że może to zahamować wzrost gospodarczy poprzez spowolnienie wzrostu konsumpcji, ale rządowi eksperci twierdzą, że w zestawieniu z pozostałymi reformami nawet podwyższenie stóp procentowych nie powstrzyma wzrostu japońskiej gospodarki, zwłaszcza przy bardzo słabej walucie.

Najlepiej całą sytuację podsumował Greg Ip, ekonomiczny korespondent „The Economist”, który powiedział, że „prawie cały bogaty światy utknął w pułapce zerowych stóp procentowych i wszyscy obawiają się, że nie ma z nich ucieczki. Jeśli Japonia pokaże, że to nieprawda, reszta świata znajdzie ratunek w jej nowym modelu gospodarczym”. Tymczasem jednak plan Abe spocznie w rękach Japończyków – 14 grudnia br. w Kraju Kwitnącej Wiśni odbędą się wybory parlamentarne, które szef rządu określił mianem „sądu nad Abenomicsem”. Według sondaży opublikowanych ostatnio przez agencję Reuters, rządząca partia ma znaczną przewagę nad opozycją i może być pewna zwycięstwa. Pytanie, jaki będzie rozmiar tego triumfu, ale można się spodziewać, że wobec słabości opozycji raczej znaczący.

Jakub N. Gajdziński

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ